Wywiad z Marcinem i Arturem (2010)

January 9, 2010

W trakcie trwania II edycji Konkursu na Koncertową Fotografię Roku 2009 Gosia Niedziółka przeprowadziła z nami wywiad dla (niestety nie istniejącego już) Tygodnika Fotograficznego.

 

Wywiad ukazał się także na łamach jednego z największych polskich portali społecznościowo-fotograficznych PLFoto.com.

 

* * *

 

Koncertowe świry

 

"Każdy z nas musi być lekkim świrem i mieć jakieś inne, podstawowe źródło dochodu. Przy okazji zmagać się z niskimi stawkami i menedżerami zespołów, którzy wychodzą z założenia, że największym wynagrodzeniem dla fotografa jest możliwość fotografowania ich podopiecznych...."

 

Rozmowa z Marcinem Bąkiewiczem i Arturem Rawiczem o tym, jakie pomysły mogą zrodzić się w fosie oraz o niełatwym losie fotografa.Ruszyła druga edycja konkursu na najlepszą fotografię koncertową, szerzej znanego jako Koncertowa Fotografia Roku.

 

Skąd wziął się pomysł na taki konkurs?

Marcin Bąkiewicz: Na pomysł wpadliśmy z Arturem pod koniec 2008 roku. Chcieliśmy zrobić coś, co bardziej zintegruje nasze środowisko, coś fajnego, co pozwoli fotografom koncertowym wyjść przed szereg. W końcu inni mają swoje konkursy, a fotografia koncertowa jest gdzieś z boku. Stąd pomysł.

Artur Rawicz: W grudniu 2008 roku czekając w tzw. fosie na jeden z koncertów w klubie Stodoła rozmawialiśmy sobie o World Press Photo, czy innym konkursie i... zauważyliśmy mimochodem, że nie ma konkursu, w którym można by zobaczyć jakieś ciekawe fotografie koncertowe. To był początek. Po kilku dniach mieliśmy koncepcję, po kolejnych kilku gotowe zasady i zaczęliśmy zapraszać ludzi do jury i znanych nam fotografów do udziału. Tych drugich prosiliśmy również o podanie namiarów do innych osób czynnie fotografujących koncerty, a których zabrakło na naszej liście zaproszonych. I tak to ruszyło....

 

Jak podsumowalibyście pierwszą edycję KFR2008? Pojawiły się jakieś zaskoczenia lub odkrycia?

MB: Uważam, ze była bardzo udana! Początkowo chcieliśmy zrobić mały konkurs dla kilkunastu osób. Założyliśmy sobie, że każdy z zaproszonych przez nas, znanych nam fotografów będzie mógł zaproponować jeszcze kogoś innego. I tak grono urosło do dwudziestu osób. Poza tym pojawił się duży oddźwięk w mediach – o konkursie pisały wszystkie duże portale (WP, Onet, Infomuzyka), byliśmy u Makaka w Antyradiu, mówiłem o konkursie w TVN Warszawa. Dzięki temu informacja o konkursie dotarła do sporej liczby osób. Fajne było też to, że wygrało zdjęcie kogoś, kogo wcześniej nie znaliśmy - Roberta Grablewskiego, który na co dzień fotografuje w Lublinie. To on okazał się naszym odkryciem.

AR: KFR2008 to dwudziestu najaktywniejszych fotografów koncertowych w kraju i równo setka zdjęć. Z krajowych i zagranicznych festiwali, z plenerów i ciasnych, zadymionych klubów. Zdjęć megagwiazd i kiełkujących talentów. Zaskoczenia były co najmniej dwa. Pierwsze, że konkurs wywołał tak duże poruszenie i odzew w środowisku (Cośmy się nasłuchali, że nie zaprosiliśmy tego czy owego, albo jacy to zadufani nie jesteśmy, bo zapraszamy tylko "zawodowców", itp., itd... A myśmy to przecież na wariata, na szybko, z pomocą przyjaciół, za własne pieniądze...). A drugie to człowiek, który skosił wszystkich i zgarnął Grand Prix. Okazał się nim – przepraszam za wyrażenie – "człowiek znikąd", Robert Grablewski z Lublina. Jego fotografia nie dość, że zdobyła Grand Prix, to jeszcze wygrała w głosowaniu fotografów. Robert był jedną z tych osób, które zostały nam rekomendowane za pośrednictwem uczestników zaproszonych przez nas. Wtedy nie mieliśmy pojęcia, że ktoś taki istnieje i ma takiego fioła na punkcie fotografii koncertowej. Liczę, że w tym roku Robert wystartuje w kategorii Profi i skutecznie będzie bronił się przed utalentowanymi konkurentami z kategorii Open.

 

Powiedzcie, jaka jest obecna kondycja fotografii koncertowej w Polsce?

MB: Wydaje mi się, że jest coraz lepsza. Sprzęt fotograficzny jest coraz tańszy, no i coraz lepszy. W tej chwili nie trzeba bardzo dużo inwestować, żeby mieć narzędzie do robienia dobrych zdjęć. W fosie pojawia się sporo osób, często są nowe twarze. Jest to spowodowane pojawianiem się większej ilości muzycznych portali internetowych, które chcą mieć zdjęcia z koncertów. Jest też druga strona medalu – niestety fotografia koncertowa pozostaje cały czas mało dochodowa. Sporo osób chce robić zdjęcia za darmo, byle tylko móc wejść na koncert i tym samym psuje rynek. No i szkoda, że nie ma u nas takich możliwości, jak na zachodzie - gdzie fotograf jest wynajmowany przez zespół, żeby jeździć i fotografować całą trasę. U nas niestety nie ma na to pieniędzy.

AR: Szczerze mówiąc... to nie ma o czym mówić. Nie znam praktycznie ani jednej osoby, która potrafiłaby się utrzymać z fotografii koncertowej w tym wesołym kraju. Każdy z nas musi być lekkim świrem i mieć jakieś inne, podstawowe źródło dochodu. Przy okazji zmagać się z niskimi stawkami i managerami zespołów, którzy wychodzą z założenia, że największym wynagrodzeniem dla fotografa jest możliwość fotografowania ich podopiecznych... temat rzeka. Liczymy, że KFR z biegiem lat może coś tu zmieni. A jak nie, to przynajmniej dostarczy niezłej zabawy i wyłowi perełki.

 

W tegorocznym KFR powstała kategoria dla amatorów. Niełatwo jest fotografować koncerty będąc amatorem niezwiązanym z mediami. Czego spodziewacie się po tej kategorii?

MB: Mamy nadzieję, że pojawi się ktoś, kto zaproponuje bardzo dobre zdjęcia i zostanie tegorocznym odkryciem. Poza tym nie zawsze amatorzy mają gorzej od nas – są kluby, gdzie nie trzeba mieć foto-passów, wtedy nie ma granicy profi - amator. Jesteśmy bardzo ciekawi wyników w tej kategorii.

AR: Spodziewamy się co najmniej dobrych fotografii. Podział na Profi i Open nie biegnie wzdłuż jakiejś linii wyznaczonej przez umiejętności, warsztat i efekty pracy... To podział wynikający z różnych warunków pracy. Ciężko jest porównywać zdjęcia osób, które pracują w fosie przez pierwsze trzy numery z osobami, które fotografują z tłumu, ale za to przez cały koncert! To właśnie pod koniec koncertów dzieją się "najsmaczniejsze" rzeczy... a wtedy sprzęt tzw. profesjonalistów musi kurzyć się w depozycie... Liczymy, że w kategorii Open pojawią się osoby, które trzeba odkryć i dać im szansę. Będzie tam multum zdjęć o niebo lepszych od naszych. Powstanie tej kategorii to również wyraźny sygnał, że jakikolwiek zakaz fotografowania na koncertach jest bez sensu. Serio. Zakaz używania lampy – okej, tu pełna zgoda. Ale zakaz fotografowania? Nie znajduję uzasadnienia.

 

Bardzo Wam obu dziękuję za rozmowę i życzę, żeby KFR2009 była jeszcze lepsza od poprzedniej.

 

Rozmawiała: Gosia Niedziółka

Please reload

Featured Posts

Oficjalna obsługa specjalnych koncertów Gorillaz

June 22, 2017

1/10
Please reload

Recent Posts
Follow Us

Thursday, April 18, 2019

Saturday, March 23, 2019

Friday, February 22, 2019

Wednesday, February 20, 2019

Wednesday, February 13, 2019

Please reload

  • Facebook Classic
  • Twitter Classic
  • Google Classic